„Gazeta Wyborcza” analizuje podsumowanie zeszłorocznego ryczałtu opublikowane przez Ministerstwo Finansów. Okazuje się, że liczba ryczałtowców nieznacznie spada: w roku 2005 było ich mniej zaledwie o 240. Zapłacili średnio 176 złotych podatku w miesiącu.
Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych jest prostą formą opodatkowania stosowaną przez małe firmy. Jego zaletami są niskie stawki podatku i nieskomplikowana księgowość. Ma jednak wiele wad, na przykład wybierający tę formę rozliczeń z fiskusem nie mogą odliczać kosztów uzyskania przychodów, nie mogą również opodatkowywać się wspólnie z małżonkiem. Wyłączone z ryczałtu są apteki, kantory, prawnicy, tłumacze, architekci czy detektywi. Eliminuje z niego także osiąganie zbyt wysokich dochodów.
Okazuje się, że z ryczałtu rezygnuje coraz więcej przedsiębiorców – było to w ubiegłym roku aż 23 tysiące osób, ale jednocześnie przybywa ich, gdyż pojawiają się nowi ryczałtowcy, uzyskujący przychody z najmu czy dzierżawy. Ubywa także z tej kategorii firm, które przekroczyły graniczną kwotę przychodów.
Rosną za to wpływy do budżetu państwa z tytułu rozliczania się w formie ryczałtu – w roku ubiegłym wyniosły 33,6 mld złotych, czyli o 1,4 mld więcej niż w roku 2004. Najwięcej zapłaciły firmy gastronomiczne, handlowe i budowlane. Miesięczny przychód przeciętnego ryczałtowca to w 2005 r. 4380 zł, nieco więcej niż w 2004 r. - 4322 zł.
Mimo tych wskaźników Ministerstwo Finansów najwyraźniej uważa, że może uzyskać więcej od podatników będących ryczałtowcami, dlatego postanowiło zlikwidować tę formę opodatkowania. Tłumaczy to nadużyciami finansowymi wynikającymi z niedoskonałości ryczałtu.
Redakcja poleca: |
Kredyty ratalne |
Kredyty samochodowe |
Kredyty gotówkowe |
Kredyty mieszkaniowe |
Lokaty |
Konta osobiste |
Karty kredytowe |
Kalkulator płacowy |